Ostatnio sporo piekę. Tak działa na mnie nadchodząca jesień. W głowie cała masa wspomnień lata, a tu już druga połowa września i ten ciągły deszcz… Więcej więc czasu na pieczenie:) Tym razem chcę Was zachęcić do upieczenia niecodziennego chleba z semoliną. Semolina to gatunek mąki pszennej otrzymany ze zmielonych ziaren pszenicy durum. Produkuje się z niej kasze i makarony. Co ciekawe mąka z pszenicy durum jest bardziej bogata w białko, tłuszcze oraz witaminy i składniki mineralne niż zwykła mąka pszenna. Zatem jest sporo plusów, by spróbować wypieków właśnie z taką mąką.  Czytaj dalej…

Na ten chleb trzeba trochę poczekać. Więc jeśli cierpisz na brak czasu, jesteś osobą pracującą na 4 etaty, to ten przepis niestety nie dla Ciebie. Ale jeśli wygospodarujesz w ciągu tygodnia jedną wolną dobę, warto spróbować go upiec. Chleb pszenny na pszennym zakwasie to mój mały eksperyment, polegający na długiej autolizie ciasta bez zakwasu i powolnym wyrastaniu chleba. Przepis poniżej. Czytaj dalej…

Chleb rodzynkowo – orzechowy zdecydowanie wpisuje się w nadchodzącą jesień. Są tu drobno pokrojone orzechy laskowe i słodkie rodzynki. Chleb nie dla wszystkich. Na pewno nie dla osób, które nie przepadają za słodkimi dodatkami, aczkolwiek warto go spróbować, tym bardziej, że jest naprawdę pyszny. Chrupiąca skórka, wyrazisty miąższ nadziany wspaniałym aromatem orzechów i rodzynek, no i te dziury. Wspaniały! Zbędna tu moja rekomendacja. Łukasz Stafiej, dziękuję za przepis:) Czytaj dalej…

Chleb rodzynkowo – orzechowy zdecydowanie wpisuje się w nadchodzącą jesień. Są tu drobno pokrojone orzechy laskowe i słodkie rodzynki. Chleb nie dla wszystkich. Na pewno nie dla osób, które nie przepadają za słodkimi dodatkami, aczkolwiek warto go spróbować, tym bardziej, że jest naprawdę pyszny. Chrupiąca skórka, wyrazisty miąższ nadziany wspaniałym aromatem orzechów i rodzynek, no i te dziury. Wspaniały! Zbędna tu moja rekomendacja. Łukasz Stafiej, dziękuję za przepis:)

Składniki na jeden mały bochenek 500 g:

Zakwas pszenny (leaven) 100% hydracja:

  • 1 łyżka dojrzałego aktywnego zakwasu* (u mnie żytni)
  • 100 g mąki pszennej chlebowej typ 750
  • 100 g ciepłej wody

Wszystkie składniki mieszamy i przykrywamy do przefermentowania na 12h.

Dojrzałość zakwasu łatwo sprawdzić. Wystarczy pobrać łyżeczkę zakwasu i umieścić w szklance wypełnionej ciepłą wodą. Jeśli zakwas unosi się na jej powierzchni, jest on gotowy, dojrzały. Jeśli opada na dno, warto poczekać jeszcze 2-3 h, by w pełni dojrzał.

Ciasto właściwe:

  • 245 g mąki pszennej typ 650 ( u mnie typ 750)
  • 55 g mąki pszennej razowej typ 1850/ 2000
  • 60 g zakwasu pszennego
  • 225 g wody
  • 6 g soli ( u mnie 7 g)
  • garść uprażonych orzechów
  • rodzynki

Przygotowanie:

Wszystkie składniki, oprócz soli i bakalii, umieszczamy w misie miksera i wymieszać tylko do połączenia się składników. Ciasto przykryć i pozostawić do autolizy na 1 – 11/2 h . Czym jest autoliza? Już przy okazji innego przepisu wyjaśniałam ów termin, ale napiszę jeszcze raz: Autoliza to proces, który umożliwia odpowiednie rozwinięcie się ciasta przy krótszym czasie jego mieszania , co daje mniejsze natlenienie ciasta, lepszą plastyczność podczas dalszego składania ciasta. Plastyczność to zdolność ciasta do stałej zmiany przy jednoczesnym zachowaniu kształtu. Autoliza poprawia również smak chleba i jego pulchność. Dzięki niej, ciasto pracuje za nas.

Po godzinnej autolizie, można posolić ciasto, dodać bakalie i krótko wyrobić. Można mikserem, ale niekoniecznie. Autor przepisu zaleca wyrabianie ręczne. U mnie rodzynki i orzechy trafiły do ciasta dopiero po ostatnim składaniu ciasta, co by nie uszkodzić siatki glutenowej.

Gdy ciasto jest już wstępnie wyrobione, należy je przykryć i pozostawić w ciepłym miejscu na 3,5 h do fermentacji wstępnej, składając je 5 razy w równych odstępach czasowych, najlepiej co 30 – 40 minut.

Po tym czasie przystępujemy do wstępnego formowania bochenka. Po 15 minutach formujemy bochenek i umieszczamy go złączeniem do góry w omączonym koszyku do wyrastania. Szczelnie go zawijamy i wkładamy do lodówki, najlepiej na 12-14 h. Rano, nagrzewamy piekarnik wraz z garnkiem żeliwnym do 245 – 250 st. C i pieczemy pierwsze 15 minut z pokrywką, kolejne 20 minut bez pokrywki. Gotowy chleb studzimy na kratce. Smacznego!

 

 

Czuć, że Święta Bożego Narodzenia już blisko, bowiem orzechy są wszędzie tam, gdzie być powinny…w korzennych piernikach, ciastach czekoladowych, także w chlebie. Ten upiekł się przypadkiem, całkiem nieplanowany, tak po prostu z potrzeby upieczenia chleba. Zakręceni na punkcie domowego pieczywa wiedzą o czym piszę;) Pojawia się koncepcja, pach i wszystko inne może się walić i palić, ale chleb musi się upiec. Ja tak mam i..dobrze mi z tym. Tak więc chcę Was poczęstować orzechowcem, bardzo sycącym i bardzo zdrowym wypiekiem. Na jego walory smakowe i zdrowotne z pewnością ma wpływ spora dawka grubo posiekanych orzechów laskowych i włoskich, mąka pszenna razowa i żytni zakwas. Czytaj dalej…

To miał być chleb z pieczonymi ziemniakami i rozmarynem. Niestety ten aromatyczny dodatek do chleba został pożarty przez moich mężczyzn. Nie miałam za wiele do powiedzenia. Po prostu postawiono mnie przed faktem dokonanym, że te pyszne ziemniaczki w mundurkach będą doskonałą kolacją dla trojga, bo dla mnie już nie wystarczyło;) I tak z chleba z pieczonymi ziemniakami powstał chleb bez ziemniaków i bez rozmarynu. Za to ze wspaniałą grubą, chrupiącą skórką i mięsistym wnętrzem. Czytaj dalej…

To był świadomy zabieg z mojej strony, by móc świętować każdą rocznicę powstania mojego bloga właśnie w Światowy Dzień Chleba, kiedy pasjonaci i entuzjaści domowego wypiekania łączą się, w celu podtrzymania tak zacnej idei. Dziś mija okrąglutki jak bochen rok, od kiedy istnieję ze swoimi chlebami w blogosferze. Cieszę się bardzo, bo to był bardzo udany czas, obfitujący w różne doświadczenia i zdarzenia nie tylko te kulinarne. Liczę na to, że zaglądacie tutaj i czerpiecie z zamieszczanych przepisów, tyle ile się da, a ja obiecuję, że z każdym miesiącem będzie ich więcej. Tymczasem zapraszam na chleb dyniowy z pestkami dyni. Idealny na jesienny czas. Czytaj dalej…

Po raz kolejny dłuższa przerwa w pieczeniu chleba uświadomiła mi, jak bardzo mi go brakuje i że ten własnej roboty zawsze będzie o niebo lepszy od  wypieków znanej i lubianej piekarni. W sumie to fajnie jest czasem zatęsknić za unoszącym się zapachem gorącego chleba i chrupiącą piętką, bo wtedy doceniamy jego smak jeszcze bardziej.  Czytaj dalej…

Musiałam na chwilę zwolnić tempo, musiałam też wyłączyć piekarnik, co wcale nie oznacza, że moja miłość do chleba również wygasła. Nic z tych rzeczy. Po prostu ktoś trzeci dyktuje mi teraz warunki i moim nadrzędnym celem jest uczynić wszystko, by rosnącemu malcowi pod sercem stworzyć idealne warunki  (czasem też w pozycji leżącej). To tak na wstępie. Ale już jestem i to z całkiem nowym, jeszcze ciepłym przepisem, na chleb pszenny z siemieniem lnianym na żytnim zakwasie. W sam raz dla leniwych piekarzy, lub też bardziej zapracowanych, albo dla tych, którzy chcą chleb zrobić, ale się nie narobić;) W każdym razie chleb jest łatwy i nie wymaga stania i doglądania. A po upieczeniu ma cudnie sprężysty miąższ i bardzo chrupiącą skórkę.
Czytaj dalej…

Coraz bardziej doceniam czas…szczególnie ten u schyłku roku, kiedy dni wydają się krótkie, jak pstryknięcie palcem. Za chwilę będziemy przystrajać swe domy, zawisną bombki na choince, a wraz z nią przyjdzie nieoczekiwany Gość…dla dzieci rzecz jasna najważniejszy będzie św. Mikołaj, a dla nas? Oczywiście radość ze wspólnego spotkania przy wigilijnym stole, życzenia, ciepłe spojrzenia, życzliwość ta niecodzienna, wyjątkowa, magiczna. Żeby jednak nie tracić zbyt wiele czasu w wigilijne przedpołudnie na ostatnie zakupy i przygotowania, zachęcam do upieczenia prostego pszennego chleba – takiego codziennego, jaki przychodzi nam jeść każdego dnia. Jego zapach obudzi w nas dziecko i te wspomnienia, które każdy z nas nosi głęboko w sercu. Czytaj dalej…