Nie trzeba być leciwą babcią, mieć stada krów i mieszkać na wsi, by zrobić masło w domowym zaciszu. Wystarczy litr tłustej, najlepiej wiejskiej śmietany, mikser i wolna godzina. Wielkich, kulinarnych umiejętności również nie potrzeba, aby uzyskać smak dzieciństwa i cieszyć się prawdziwie swojskim smarowidłem, a w połączeniu z domowej roboty chlebem, ach! niebo w gębie! Do zrobienia własnego masła skłoniły mnie ostatnie podwyżki cen z nim związanych, o zgrozo, za kostkę 200 g zapłacić  przeciętnie trzeba 6,50 zł, a za osełkę 9,99 zł! Istne szaleństwo! Co ciekawe, cena mleka w ogóle nie wzrosła.   Czytaj dalej…

Takiej pasty w żadnym w sklepie nie dostaniecie. Chyba, że z „pachnącymi chemią” dodatkami. No cóż…żyjemy w czasach, gdzie do wszystkiego dosypuje się mnóstwo polepszaczy i konserwantów. Ale zawsze mamy wybór. Możemy kupić coś szybko i tanio i zadowalać się byle czym, albo zrobić coś swojego. Ja zdecydowanie wolę tę drugą opcję, tym bardziej, że nadarzyła się okazja i mogłam przygotować domowej roboty pastę z wędzonego pstrąga. Uczta dla podniebienia i to na śniadanie 😉  Czytaj dalej…

Moi chłopcy uwielbiają pasztety, ale tylko te dobre. Na inne mają długie zęby, i choćby nie wiem jak ładnie by się prezentowały w sklepowej lodówce, to pierwszy kęs mówi o nich dosłownie wszystko. Tak czy siak, zawsze lepiej i zdrowiej upichcić swój pasztet. Wtedy ma się pewność, że jest naprawdę niezły, a ten, którym chcę się z Wami podzielić, naprawdę taki jest. Czytaj dalej…