Reaktywacja piekarnika. Bidulek zimny jak lód, a za oknem wiosna. Czas więc na coś nowego, a zarazem smacznego i prostego. Propozycja dla kanapowców, kulinarnych leniwców, ceniących dobry smak – chleb żytni z tymiankiem i majerankiem. Do jego przygotowania potrzebujemy tylko aktywnego zakwasu żytniego, mąki żytniej jasnej, wody, soli i wyżej wymienionych przypraw. W tym przypadku obejdziemy się bez zaczynu, zatem mieszamy składniki, wykładamy do formy i czekamy. Spróbujecie?  Czytaj dalej…

Zanim przejdę do życzeń, chcę się z Wami podzielić przepisem na niebywale smaczny, wielkanocny chleb. Można go upiec w tradycyjnej wersji, czyli w formie dwóch większych bochenków, lub też ciasto podzielić na mniejsze porcje i upiec chlebki do święconki albo do żurku. Obie wersje z pewnością zachwycą Was samych, jak i zaproszonych gości na wielkanocne śniadanie. Czytaj dalej…

Abendbrot – tak brzmi właściwa nazwa tego chleba. W dosłownym tłumaczeniu – chleb na kolację. Na wieczór też brzmi całkiem nieźle. Dlaczego akurat na kolację, a nie na śniadanie? A to dlatego, że za jego przygotowanie zabieramy się w sumie późno, bo dopiero popołudniu, by tuż przed godziną 19.00 wyciągnąć z pieca rumiany i pachnący bochen. Charakterystyczną cechą wieczornego chleba jest to, że za jego bogaty aromat i smak odpowiadają dwa zaczyny: żytni i pszenny, ale i ciekawe dodatki w postaci kaszy manny i zmielonych orzechów ziemnych. Czytaj dalej…

Mój niezawodny sposób na pozbycie się chandry? Upieczenie chleba. Przesiewam mąkę, dodaję zakwas lub drożdże, wodę, sól i co tam wyobraźnia podpowiada, mieszam, miksuję, czekam, składam, znowu czekam, formuję bochenek, włączam piekarnik i…znowu czekam aż nabierze odpowiednich rozmiarów, następnie przekładam na kamień i po 40 minutach ani śladu po złym humorze. Wyciągam kolejny dobry chleb. Uwaga, bo gorący, ale za to jak pachnie. Nosa nie mogę oderwać. Zachwycona przepisem Piotra Kucharskiego na chleb piwno – cebulowy, ni stąd ni zowąd w domu pojawiła się kolejna książka. Zgadnijcie jaka?:) Mój mąż chyba czyta  w moich myślach. Tak więc korzystając z okazji biorę się za wypiek z jego zbioru pt. „Chleb. Domowa piekarnia”. Chleb pszenny wieloziarnisty w jego wykonaniu ma mnóstwo przeróżnych ziaren: dynię, słonecznik, sezam i bodajże siemię lniane. U mnie dominuje sezam i siemię. Również zdrowo i smacznie, a do tego szybko. Polecam szczególnie tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z pieczeniem chleba.  Czytaj dalej…

Dostałam dwa worki ekologicznej mąki żytniej prosto z Suwalszczyzny i cieszę się jak dziecko z nowej zabawki. Jak niewiele kobiecie do szczęścia potrzeba 😉 Trzeba było ją przetestować. Przecież nie może leżeć. Trafiło na alpejski bochen. Już jakiś czas temu szukałam czegoś, co wyglądem będzie przypominało domowy, wiejski chleb żytni, o okrągłym kształcie, naturalnie spękanej skórce i wyrazistym smaku. I miałam marzenie, by upiec właśnie taki bochen. Wprawdzie przepis nie jest polski, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie, skoro chleb w smaku jest naprawdę dobry? Upieczcie i oceńcie sami. Czytaj dalej…

Taki powinien być chleb. Aromatyczny, wilgotny, sprężysty, no i smaczny. Idealny na zimowe braki energetyczne, jako dodatek do wielu dań, a u mnie w roli głównej z pasztetem domowej roboty. Mój mąż był dość sceptycznie nastawiony do chleba z piwem i cebulą. – Jak to?? Lejesz piwo do chleba? Tylko nie rób go dużo, bo ja go jeść nie będę – skwitował krótko, po czym otworzył mi piwo (oczywiście do chleba;)) Koniec końców był taki, że chleb został zjedzony w ciągu dwóch dni, a dziś piekę następny. Tak tak – ten sam. Kiedy rano wstałam, piwo już stało na stole. (Normalnie rodzina patologiczna) 🙂 Czytaj dalej…

Musiałam na chwilę zwolnić tempo, musiałam też wyłączyć piekarnik, co wcale nie oznacza, że moja miłość do chleba również wygasła. Nic z tych rzeczy. Po prostu ktoś trzeci dyktuje mi teraz warunki i moim nadrzędnym celem jest uczynić wszystko, by rosnącemu malcowi pod sercem stworzyć idealne warunki  (czasem też w pozycji leżącej). To tak na wstępie. Ale już jestem i to z całkiem nowym, jeszcze ciepłym przepisem, na chleb pszenny z siemieniem lnianym na żytnim zakwasie. W sam raz dla leniwych piekarzy, lub też bardziej zapracowanych, albo dla tych, którzy chcą chleb zrobić, ale się nie narobić;) W każdym razie chleb jest łatwy i nie wymaga stania i doglądania. A po upieczeniu ma cudnie sprężysty miąższ i bardzo chrupiącą skórkę.
Czytaj dalej…

Ten przepis pozwala uzyskać niemal maślany chleb, o cieniutkiej, chrupiącej skórce i delikatnym miękiszu, a co za tym idzie, znika on w oka mgnieniu. Oczywiście jeszcze ciepły, z masłem lub ulubioną konfiturą…mmhmmmm palce lizać! Wystarczy, że wieczorem przygotujesz zaczyn z mąki, wody i odrobiny drożdży, by następnego dnia rano dodać pozostałe składniki i już w południe cieszyć się wspaniałym, białym bochnem. Czytaj dalej…

Od jakiegoś czasu stała na półce z mąkami i czekała na swój debiut…Bardzo miałka, o pięknym żółtym kolorze i nadzwyczaj puszysta. Zastanawiałam się, do czego ją użyć i padło na chleb. Nie jest to niestety czysto bezglutenowy wypiek, aczkolwiek sporą część użytej mąki stanowi właśnie mąka kukurydziana i choćby ze względu na swoje różnorodne właściwości i wartości odżywcze ( jest bogatym źródłem żelaza, potasu, fosforu, magnezu oraz witamin A, E i z grupy B), warto upiec ten oto chleb.  Czytaj dalej…

Nowy Rok, nowe nadzieje i oczekiwania, a także nowe wyzwania. U mnie nie tylko chlebowe, aczkolwiek chciałabym piec więcej i lepiej, nie zawsze jednak czas i okoliczności na to pozwalają. Mimo to po świątecznym leniuchowaniu, odkurzyłam swój chlebowy zapał i wznawiam pieczenie. Na dobry początek proponuję chleb żytni z żurawiną. O przygotowanie tego bochna poprosiła mnie znajoma, bo czasem też zdarza się, że piekę na zamówienie i staram się to robić z jeszcze większą starannością. Przepis, który mnie zainspirował znalazłam u Hamelmana i nie obyło się bez drobnych modyfikacji.  Czytaj dalej…