Taki powinien być chleb. Aromatyczny, wilgotny, sprężysty, no i smaczny. Idealny na zimowe braki energetyczne, jako dodatek do wielu dań, a u mnie w roli głównej z pasztetem domowej roboty. Mój mąż był dość sceptycznie nastawiony do chleba z piwem i cebulą. – Jak to?? Lejesz piwo do chleba? Tylko nie rób go dużo, bo ja go jeść nie będę – skwitował krótko, po czym otworzył mi piwo (oczywiście do chleba;)) Koniec końców był taki, że chleb został zjedzony w ciągu dwóch dni, a dziś piekę następny. Tak tak – ten sam. Kiedy rano wstałam, piwo już stało na stole. (Normalnie rodzina patologiczna) 🙂 Czytaj dalej…