Reaktywacja piekarnika. Bidulek zimny jak lód, a za oknem wiosna. Czas więc na coś nowego, a zarazem smacznego i prostego. Propozycja dla kanapowców, kulinarnych leniwców, ceniących dobry smak – chleb żytni z tymiankiem i majerankiem. Do jego przygotowania potrzebujemy tylko aktywnego zakwasu żytniego, mąki żytniej jasnej, wody, soli i wyżej wymienionych przypraw. W tym przypadku obejdziemy się bez zaczynu, zatem mieszamy składniki, wykładamy do formy i czekamy. Spróbujecie?  Czytaj dalej…

Taki powinien być chleb. Aromatyczny, wilgotny, sprężysty, no i smaczny. Idealny na zimowe braki energetyczne, jako dodatek do wielu dań, a u mnie w roli głównej z pasztetem domowej roboty. Mój mąż był dość sceptycznie nastawiony do chleba z piwem i cebulą. – Jak to?? Lejesz piwo do chleba? Tylko nie rób go dużo, bo ja go jeść nie będę – skwitował krótko, po czym otworzył mi piwo (oczywiście do chleba;)) Koniec końców był taki, że chleb został zjedzony w ciągu dwóch dni, a dziś piekę następny. Tak tak – ten sam. Kiedy rano wstałam, piwo już stało na stole. (Normalnie rodzina patologiczna) 🙂 Czytaj dalej…

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia naszło mnie na chleb z tradycją, taki który piekły nasze babcie i prababcie, a chleb żytni z ziemniakami na zakwasie jest dobrym tego przykładem. Nie wiem, czy wiecie, ale polskie gospodynie, w czasie niemieckiej okupacji potrafiły wzbić się na wyżyny swych kulinarnych umiejętności i tak gotować i piec, by pożywienia wystarczało na kilka dni do przodu. Stąd też pojawił się pomysł, by oszczędniej obchodzić się z mąką, która była wówczas towarem luksusowym i do wypieku chleba dodawać ziemniaki. Dzięki takiemu połączeniu opracowano na tyle dobrą recepturę, która szybko zyskała popularność w różnych regionach Polski. Dlaczego? A to dlatego, iż taki chleb jest nie tylko smaczny i zdrowy, ale co ważne tani i długo pozostający świeży.

Czytaj dalej…

Lubię, gdy chleb oprócz fantastycznego wyglądu ma jeszcze to coś i stawia przede mną nowe wyzwanie. Reine de Meule  w dosłownym tłumaczeniu oznacza Królową Młyna (koła młyńskiego) i jak przystało na prawdziwą królową jest wymagająca. Po pierwsze zmusza nas do cierpliwego oczekiwania na dwa zaczyny, po drugie wymaga powolnego wyrabiania końcowego ciasta, po trzecie prosi nasze ręce o delikatne obchodzenie się z ciastem podczas składania i formowania. Jeśli pozwolimy, by czas odegrał tu pierwsze skrzypce, Królowa hojnie nas wynagrodzi smakowitą ucztą. Czytaj dalej…

Tatterowca każdy upiec może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi… Podczas robienia tego chleba przypomniało mi się słynne wykonanie Jerzego Stuhra i chodzi za mną do dzisiaj, bo z tym chlebem rzeczywiście tak jest. Każdy żywo zainteresowany tematyką domowych wypieków prędzej czy później zetknie się z tym przepisem i najróżniejszymi wariacjami na jego temat. Nie wiem, czy to nie jest jeden z najpopularniejszych chlebów na zakwasie ostatnich kilku lat. Pieką go zarówno starzy wyjadacze i dopiero początkujący. Co ciekawe, wychodzi każdemu. I Tobie też wyjdzie:) Czytaj dalej…

Roczny zakwas to idealny moment, pretekst, by wypróbować kolejną chlebową recepturę.  I to nie byle jaką. Chleb żytni 90% z czarnuszką wg detmoldzkiej metody trzyfazowej produkcji pieczywa. Na czym ona polega? W dużym skrócie, na serii kolejnych dokarmiań dojrzałego zakwasu przed mieszaniem końcowego ciasta. Dzięki temu otrzymujemy pyszny, mięsisty, chleb. A dodatek czarnuszki sprawia, że nabiera on szczególnego charakteru. Polecam miłośnikom ciężkich wypieków. Mój „roczniaczek” chyba zdał egzamin 😉 Czytaj dalej…

Jeszcze kilka lat temu można go było spotkać w każdej szanującej się polskiej piekarni. Dziś niestety często (za często) widujemy na sklepowych półkach napompowane tandetą buły, które to ani nie są smaczne ani zdrowe ani tym bardziej polskie. Chleb pytlowy na zakwasie to polski chleb z jasnej mąki żytniej typ 720. Idealnie kwaskowaty smak, porowaty miękisz i zarumieniona skórka powodują, że na jednej kromce nigdy się nie kończy. Czytaj dalej…

Chleb na zakwasie był pierwszym chlebem jaki upiekłam, a było to 6 może 7 lat temu. Wówczas nie mając jeszcze pojęcia, jak się zabrać do jego wyhodowania, poprosiłam babcię o użyczenie odrobiny i instrukcję obsługi tego żyjątka. Tak, tak – żyjątka, bo to nic innego jak dzikie, naturalne drożdże, które w połączeniu mąki żytniej z letnią wodą rozmnażają się, by po określonym czasie (z reguły po tygodniu regularnego dokarmiania wodą i mąką), stworzyć na tyle silną kulturę drożdży zdolnych do rozrostu ciasta chlebowego. Czytaj dalej…