Tegoroczną majówkę spędzałam wraz z rodziną i znajomymi niedaleko Ełku w gospodarstwie agroturystycznym Młynek, gdzie oprócz stawów, znajdujących się na terenie posesji, gospodarz od lat przygotowuje swoje pieczywo na zakwasie. Ma do tego przystosowane pomieszczenie, a w nim dwa piece chlebowe, które aktywnie działają na rzecz lokalnej społeczności. Chleb pieczony w różnych odmianach, rzecz jasna wg tradycyjnej metody 4 fazowej. Zachęcona, a w zasadzie zainspirowana rozmową z gospodarzem na tematy chlebowe, spróbowałam upiec swój chleb żytnio pszenny na 4 fazowym zakwasie. Rodzaje mąk można dowolnie zmieniać i dobierać według upodobań i gustu. Warto jednak pozostać przy zaczynie prowadzonym tylko na mące żytniej razowej.  Czytaj dalej…

Wiecie, że w niedalekiej odległości od Elbląga, koło Dobrego Miasta, w Praslitach, żyją ludzie, którzy na co dzień są za pan brat z ekologią, przyrodolecznictwem i co ciekawe chodzą boso przez okrągły rok?. Tak, dobrze przeczytaliście, przez okrągły rok! A to dlatego, że tak podobno zdrowiej, normalniej i bliżej natury. Są wyznawcami bosej ekologii: uprawiają ekologiczne zboże, warzywa, wypiekają wiejski chleb, prowadzą warsztaty z ekologicznych metod przetwarzania i wytwarzania  żywności ( kiszenie warzyw, wytwarzanie kwasu buraczanego, warzenie piwa). Pełny powrót do natury, do korzeni. Chleb, który wypiekają wydaje się idealnym na nadchodzący czas Wielkanocy – Chrystus również chodził boso. Ponadto, symbolika chleba związana z Wielkim Czwartkiem – upamiętniającym fakt Ostatniej Wieczerzy, podczas której (…) gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, …Umoczywszy więc kawałek [chleba], wziął i podał Judaszowi (…) Czytaj dalej…

Chleb tostowy z ziarnami upiekł się dopiero dziś rano między przedświątecznymi porządkami, nastawianiem kolejnego prania a zabawą z dzieckiem.  Tegoroczny kwiecień pędzi jak szalony i mimo, że dni coraz dłuższe, czas przecieka jakby przez palce. Oj, chyba się starzeję;) Na szczęście zaproponowany przez Danę z bloga Leśny Zakątek chleb nie jest kłopotliwy i co ważne dadzą radę go upiec wszyscy ci, którzy żyją w niedoczasie tak jak ja:) Warto go spróbować, choć w moim przypadku dokonałam w przepisie znacznych modyfikacji, gdyż mam w domu syna uczulonego na nasiona chia i córkę nie tolerującej mleka i produktów mlecznych. Piekłam z połowy porcji, zastępując mleko wodą. Czytaj dalej…