Długo zastanawiałam się, czy ten przepis nadaje się do publikacji na moim blogu, ponieważ nie jest to ani chleb ani też zwykła bułka. Z pewnością jest rodzajem pysznego deseru w formie drożdżowych bułeczek i to z podwójnym nadzieniem. W środku znajdziecie masę migdałową, zaś na wierzchu bitą śmietanę. Sama bułeczka zaś jest lekko słodka i pachnie kardamonem. Semlor, bo o nich właśnie mowa, są szwedzkim hitem wśród słodkich wypieków, które sprzedawane są tuż przed Ostatkami aż do Wielkanocy.  U nas wprawdzie Andrzejki za pasem, jednak warto je upiec już teraz i nie czekać do Wielkiego Postu. Czytaj dalej…

I kolejne pospolite pieczenie. Miło i przyjemnie tak razem, jak jeden mąż, piec coś wspólnie na raz rzucone hasło. Listopadowa Piekarnia Amber tym razem zapachniała marchewkowymi bułkami z mnóstwem pożywnych ziaren, a to za sprawą Kasi, autorki bloga Posadzone i Zjedzone, która to wybrała dla nas ten oto przepis. Zresztą bardzo prosty. A bułki? Oj pachną, że aż miło.  Czytaj dalej…

Większość bułek robimy i pieczemy tego samego dnia. Te, które chcę Wam zaproponować wymagają od nas nastawienia dwóch zaczynów: zakwasowego i drożdżowego (poolish). Dzięki temu, wydobywamy z takiego pieczywa więcej składników odżywczych, bowiem więcej mąki jest poddana fermentacji. Smakują trochę jak małe chlebki, są bardzo sycące, a przy tym nie tracą na swej puszystości i pulchności, z którymi kojarzy nam się ten rodzaj pieczywa. A w towarzystwie rozmaitych ziaren są jeszcze smaczniejsze. Polecam. Czytaj dalej…

Takiej pasty w żadnym w sklepie nie dostaniecie. Chyba, że z „pachnącymi chemią” dodatkami. No cóż…żyjemy w czasach, gdzie do wszystkiego dosypuje się mnóstwo polepszaczy i konserwantów. Ale zawsze mamy wybór. Możemy kupić coś szybko i tanio i zadowalać się byle czym, albo zrobić coś swojego. Ja zdecydowanie wolę tę drugą opcję, tym bardziej, że nadarzyła się okazja i mogłam przygotować domowej roboty pastę z wędzonego pstrąga. Uczta dla podniebienia i to na śniadanie 😉  Czytaj dalej…

Focaccia to rodzaj włoskiego pieczywa, którego spożywanie rozpowszechniło się podczas licznych podróży starożytnych Rzymian. Dziś jada się ją na ogół jako przekąskę lub lekki posiłek. Bywa chrupka lub miękka, cienka lub gruba, może uginać się od przybrania. Smak również może się zmieniać, w zależności od składników. Jednak jedna kwestia pozostaje niezmienna – ciasto drożdżowe, które przynajmniej raz odstawiono do wyrośnięcia. Następnie rozwałkowuje się je lub rozpłaszcza ręcznie, formując z niego odpowiedniej wielkości krążek, który umieszcza się w dobrze natłuszczonej olejem formie o średnicy około 25 cm. Na całej powierzchni ciasta robi się czubkami palców wgłębienia. Reszta, czyli składniki pozostaje dowolna, w zależności od upodobań. W mojej focacci znalazły się zarówno świeże zioła, takie jak rozmaryn i bazylia, ale i oliwki, cebula, kilka plasterków pomidorów i mniej oczywiste pieczarki i mozarella. Zachęcam do jej upieczenia.

Czytaj dalej…

Wierzcie mi, te bułki robi się naprawdę szybko. Jeśli budzisz się w niedzielę,  w chlebaku pustki, a sklep jeszcze zamknięty, możesz wrzucić składniki do miski i w mig wyrobić ciasto na 8 przepysznych twarogowych bułek. Po godzinie w domu unosi się aromat świeżych rumianych łódeczek. W tym czasie zdążysz wziąć prysznic i zrobić wiele innych rzeczy. Brzmi zachęcająco? Czytaj dalej…

I znowu dynia. Tym razem w wersji na słodko, w towarzystwie karmelizowanych jabłek. Drożdżówki z dodatkiem dyniowego puree nabierają złocistego koloru, a ich wnętrze jest jeszcze bardziej puchate w porównaniu do tradycyjnych drożdżowych bułek. W sam raz na II śniadanie. Moje niestety troszkę się przypaliły, ale i tak są niezwykle smaczne.

Poniżej składniki na ok. 10 bułeczek

Ciasto:

  • 400 g mąki pszennej
  • 150 g dyniowego puree*
  • 2 jajka
  • 5 łyżek cukru
  • 100 ml mleka
  • 15 g świeżych drożdży lub o połowę mniej drożdży instant
  • 3 łyżki masła
  • 1 jajko do posmarowania

Nadzienie:

  • 3 jabłka
  • 2 łyżki miodu
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka cynamonu

Przygotowanie: 575 pion

W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże, dodajemy po łyżce mąki i cukru i zostawiamy do wyrośnięcia. Jeśli używamy drożdży instant, ten etap pomijamy i od razu mieszamy wszystkie składniki. Do zaczynu dodajemy przesianą mąkę, cukier i wbijamy jajka i dodajemy dyniowe puree.  Ciasto miksujemy do momentu uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli ciasto jest zbyt rzadkie, dosypujemy więcej mąki. Moje było bardzo rzadkie, więc dodałam jeszcze 50 g mąki. Następnie dolewamy roztopione masło i zagniatamy ręcznie przez około 10 minut. Ciasto przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na około 1,5 godziny.

Jabłka obieramy i kroimy w w cząstki. Na patelni roztapiamy masło z miodem, dodajemy jabłka, cynamon i smażymy około 10 minut.

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyjmujemy je z miski na posypany mąką blat i zagniatamy. Dzielimy na ok. 10 porcji, formujemy kulki, które rozgniatamy, pozostawiając w środku wgłębienie. Średnica bułeczek to ok. 6-7 cm. Na środek nakładamy jabłka, ciasto smarujemy rozbełtanym żółtkiem z odrobiną mleka. Bułeczki układamy na blaszce przykrytej papierem do pieczenia. Pieczemy w 180ºC przez ok. 20 minut. Smacznego 🙂

* Dynię kroimy w cząstki pieczemy w piekarniku przez ok. 50 minut w 180ºC. Po wystudzeniu obieramy ze skórki i rozgniatamy widelcem lub blenderem.

Źródło przepisu: kulinarne.info

To był świadomy zabieg z mojej strony, by móc świętować każdą rocznicę powstania mojego bloga właśnie w Światowy Dzień Chleba, kiedy pasjonaci i entuzjaści domowego wypiekania łączą się, w celu podtrzymania tak zacnej idei. Dziś mija okrąglutki jak bochen rok, od kiedy istnieję ze swoimi chlebami w blogosferze. Cieszę się bardzo, bo to był bardzo udany czas, obfitujący w różne doświadczenia i zdarzenia nie tylko te kulinarne. Liczę na to, że zaglądacie tutaj i czerpiecie z zamieszczanych przepisów, tyle ile się da, a ja obiecuję, że z każdym miesiącem będzie ich więcej. Tymczasem zapraszam na chleb dyniowy z pestkami dyni. Idealny na jesienny czas. Czytaj dalej…

Moi chłopcy uwielbiają pasztety, ale tylko te dobre. Na inne mają długie zęby, i choćby nie wiem jak ładnie by się prezentowały w sklepowej lodówce, to pierwszy kęs mówi o nich dosłownie wszystko. Tak czy siak, zawsze lepiej i zdrowiej upichcić swój pasztet. Wtedy ma się pewność, że jest naprawdę niezły, a ten, którym chcę się z Wami podzielić, naprawdę taki jest. Czytaj dalej…